camping / glamping
Glamping Pogorzany to miejsce, w którym da się połączyć dwa, z pozoru sprzeczne, marzenia: dzieci mają przestrzeń do nieskrępowanej zabawy na świeżym powietrzu, a dorośli mają… święty spokój. No dobrze, może nie absolutny, ale zdecydowanie bliżej tu do „wakacji” niż do „urlopu, po którym trzeba odpocząć”.
Wasz dom to klimatyzowana, komfortowa jurta ukryta w małopolskim lesie, zaledwie 14 km od Krakowa. W środku znajdziecie wszystko, czego potrzebuje rodzina, żeby nie pakować połowy mieszkania: w pełni wyposażony aneks kuchenny (poranna owsianka, kakao o 22:30 i makaron ratunkowy w 15 minut – ogarnięte), prywatna łazienka z prysznicem, wygodne miejsca do spania dla 4 osób, pościel i ręczniki na miejscu. Rodzice mogą poczuć, że to nadal „prawdziwy wyjazd”, a nie obóz przetrwania z dziećmi w tle.
Serce tego miejsca bije na zewnątrz. Jest sezonowy basen, który z dużym prawdopodobieństwem stanie się główną atrakcją dnia dla młodszej części ekipy. Są łąki, las i przestrzeń, w której można się wybiegać, zbudować bazę, wypatrzyć sarnę, a wieczorem usiąść przy ognisku i upiec wszystko – od kiełbaski po pianki. Dzieci mają wolność i przygodę, a Wy – kilka bezcennych chwil, kiedy nikt nie woła „mamo/tato, nudzi mi się”.
Dorośli mają tu swój własny poziom „all inclusive”: prywatne jacuzzi pod gołym niebem, w którym można zanurzyć się, gdy dzieci wreszcie zasną, i pobyć przez chwilę dorosłym człowiekiem, a nie tylko operatorem podgrzewacza do mleka. Do tego sauna, która skutecznie odcina od świata zewnętrznego, i widok na małopolską zieleń, który robi za naturalną aplikację do medytacji. Jest też taras z wygodnymi meblami – idealny na kawę o świcie, zanim reszta ekipy się obudzi, albo na lampkę wina po intensywnym dniu.
Okolica sprzyja rodzinnej aktywności bez konieczności logistycznych doktoratów. Tuż obok jest rezerwat przyrody, świetny na krótsze i dłuższe spacery z dziećmi, które lubią „prawdziwy las”, a nie alejki w parku. W zasięgu przyjemnej wycieczki jest rzeka – idealna na kamyczki, patyki i te wszystkie mikroprzygody, które dzieci zapamiętują na długo. Dla fanów rowerów są malownicze trasy, na których można przewietrzyć kaski i głowy.
Jeśli marzy Wam się połączenie Natury z odrobiną miejskich atrakcji, to Kraków jest dosłownie „tuż za rogiem”. Dzień z smokiem, lodami na Kazimierzu czy wizytą na Wawelu, a potem powrót do jurty, gdzie nie ma korków, tramwajów i tłumów – tylko cisza, las i bulgoczące jacuzzi.
Glamping Pogorzany jest przyjazny zwierzętom, więc jeśli macie psa, nie musicie organizować mu osobnych wakacji u babci. Na miejscu jest bezpłatny parking, WiFi (do pracy zdalnej, Netflixa albo sprawdzenia prognozy pogody – wedle potrzeb) oraz możliwość transferu z lotniska Balice i dworca, gdybyście chcieli przyjechać bez auta. Gospodyni, Pani Renata, sprawnie ogarnia rzeczy praktyczne, dzięki czemu Wy możecie skupić się na tym, po co tu przyjechaliście: odpocząć, złapać oddech i spędzić czas z dziećmi w sposób, który naprawdę da się lubić.
To miejsce dla rodzin, które chcą Natury bez rezygnowania z wygody, i takich wyjazdów, po których dzieci wracają brudne, szczęśliwe i zmęczone, a rodzice – z poczuciem, że tym razem też mieli wakacje.
Jakie atrakcje znajdą tu najmłodsi?
Tutaj dzieci robią to, do czego zostały stworzone: biegają, chlapią, skaczą i wracają wieczorem tak zmęczone, że nie trzeba ich długo namawiać do snu. Od 1 maja do 30 września centrum dowodzenia przenosi się nad sezonowy basen – to tam odbywają się pierwsze lekcje „pływania z odwagą”, konkursy na największy chlup i testy wytrzymałości rodziców na zdanie „mamo, jeszcze pięć minut”. W praktyce oznacza to godziny zajętego dziecka i rzadko spotykaną ciszę przy leżaku.
Kiedy skóra zaczyna się marszczyć od wody, akcja przenosi się na ląd. Trampolina to klasyk: zużywa nadmiar energii szybciej niż najdroższa zabawka z reklamy. Dzieci skaczą, wymyślają własne układy akrobatyczne, prowadzą turnieje i z czasem odkrywają, że po intensywnym pół godziny człowiek naprawdę może zasnąć przed 21. Rodzice w tym czasie mają święty spokój i mogą dopić kawę, zanim wystygnie – wiemy, to brzmi jak science fiction, ale tu się zdarza.
Na 0,5 ha terenu jest wystarczająco dużo miejsca, żeby zorganizować mecz piłki nożnej, zabawę w berka, zawody w biegu „kto pierwszy do tamtego drzewa” albo rodzinny turniej w petanque. To ostatnie to świetna opcja, jeśli chcecie zrobić z dziećmi coś razem, ale bez potrzeby sprintu co 30 sekund. Dzieci mają frajdę z celowania kulami, a wy możecie przy okazji udawać, że to taka „lekka aktywność sportowa” w rytmie wakacyjnego slow.
Najmłodsi mają tu po prostu dużo przestrzeni, żeby być dziećmi: brudzić się, biegać, testować granice swojej wyobraźni (i trochę też swojej kondycji). Nie ma tu galerii handlowej za rogiem, za to jest trawa, powietrze i teren, na którym można bezpiecznie się wyszaleć. Efekt uboczny? Zmęczone, zadowolone dziecko i rodzic, który naprawdę ma szansę odetchnąć, zamiast co pięć minut wymyślać „co teraz porobimy”.
W Glampingu Pogorzany dzieci robią swoje, a dorośli wreszcie mogą robić… nic. I to jest w tym miejscu najfajniejsze. Rano rodzinna wyprawa do lasu – ścieżki są na tyle łagodne, że nawet młodsi dają radę, a starsi mogą udawać przewodników survivalu. Szukanie patyków idealnych na „miecz”, tropienie śladów zwierząt, zbieranie skarbów z lasu – klasyka, ale działa. Wracacie zmęczeni w tym dobrym sensie, kiedy dzieci zapominają pytać o tablet, bo mają zajęte ręce i głowy.
Na miejscu jest przestrzeń, żeby po prostu być razem: na tarasie, w hamaku, przy kubku kakao albo kawy wypitej jeszcze na ciepło (tak, tu jest na to szansa). Dzieci mogą biegać, wymyślać swoje gry, budować bazy, a Wy macie ich na oku, nie stojąc jednocześnie na posterunku jak ochroniarz w centrum handlowym. To jest ten typ miejsca, gdzie tło stanowi cisza, las i świeże powietrze, a nie muzyka z głośnika sąsiada z pokoju obok.
A kiedy przychodzi moment „teraz my”, Glamping Pogorzany też jest na to przygotowany. Sauna i jacuzzi to opcja na wieczór, gdy dzieci w końcu zasną albo przejmie je druga dorosła osoba. Można wtedy po prostu usiąść w bąbelkach, patrzeć w ciemne niebo i mieć tę rzadką myśl, że nic już dzisiaj nie trzeba. Albo wypocić cały tygodniowy stres w saunie, w ciszy, którą przerywa tylko drewno w piecu, a nie pytanie „mamo, tato, a gdzie jest…?”.
Jeśli jedziecie bez dzieci – ten sam zestaw atrakcji działa w trybie „slow dla dorosłych”: długie spacery po lesie zamiast scrollowania, czytanie książki na świeżym powietrzu zamiast dźwięku powiadomień, wieczory z kieliszkiem czegoś dobrego w jacuzzi zamiast zmywania po kolacji dla czterech osób. Jeżeli jedziecie z dziećmi – macie spokojną bazę wypadową, gdzie maluchy mogą się wyszaleć, a Wy naprawdę macie szansę się zregenerować. To miejsce jest skrojone pod rodzinne wyjazdy z jednym założeniem: wszyscy wracają do domu mniej zmęczeni, niż wyjechali.
Co do jedzonka?
Spokojnie, u nas nikt nie będzie żył na suchych chrupkach i parówkach z ketchupo-musztardą z jednego kubka. W każdym namiocie czeka na Was aneks kuchenny, który naprawdę daje radę: są szklanki, kubki, miski, talerze, sztućce, garnek, patelnia, kuchenka indukcyjna, mikrofalówka, lodówka i toster. Czyli dokładnie tyle, ile trzeba, żeby dało się nakarmić rodzinę bez akrobacji i kombinowania z nożem do masła i plastikową miseczką po lodach.
Jeśli lubicie mieć kontrolę nad tym, co ląduje na talerzu Waszego dziecka, tutaj ją macie. Możecie przywieźć swoje sprawdzone produkty, ulubioną kaszkę, makarony „tylko w tym kształcie”, sezonowe warzywa z lokalnego targu albo dobrej jakości nabiał z okolicy – i spokojnie ogarnąć z nich zwykłe, domowe jedzenie. Śniadanie w piżamie, kanapki w biegu, naleśniki „bo dziś są ulubione” – kuchenny backstage jest, sprzęty są, lodówka czuwa, a mikrofalówka ratuje życie, gdy ktoś nagle przypomina sobie, że jest „bardzo głodny” pięć minut przed snem.
Z myślą o rodzicach stawiamy na prostotę i wygodę: nic nie trzeba rozkładać, podłączać, czarować. Wchodzicie, rozpakowujecie siatki i działacie jak w domu, tylko z lepszym widokiem za oknem. Toster ogarnia szybkie śniadania, kuchenka pozwala zrobić porządną zupę, sos do makaronu czy owsiankę, a jak dziecko zaśnie, możecie w tym samym aneksie przygotować spokojną kolację tylko dla dorosłych – bez kombinowania, gdzie coś podgrzać i co z czym podłączyć.
Dobrze zaplanowane jedzenie potrafi uratować cały wyjazd. Kiedy nie trzeba codziennie polować na restauracje, zastanawiać się, czy „tu coś zjedzą dzieci”, ani liczyć, ile jeszcze razy można zamówić frytki, poziom rodzinnego stresu spada dramatycznie. U nas możecie śmiało mieszać: jednego dnia obiad na mieście, drugiego – szybki makaron w aneksie, trzeciego – leniwe śniadanie na tarasie i tylko deser „na mieście”. Taka elastyczność sprawia, że plan dnia układacie pod drzemki, humory i zachcianki najmłodszych, a nie pod godziny otwarcia knajp.
W Glamping Pogorzany jedzenie nie jest wyzwaniem logistycznym, tylko tłem do dobrego odpoczynku. Dzieci najedzone, rodzice spokojni, lodówka pełna, a głównym tematem dnia może wreszcie zostać: gdzie dziś idziemy, a nie „co oni zjedzą”. I właśnie o taki komfort nam chodzi.
{{ rooms_status }}
Maks: {{ room.adults_html }} dorosłych lub dzieci (śpiących osobno) + {{ room.all_children_html }} {{ room.all_children_html == 1 ? 'małe dziecko' : 'małych dzieci' }}